Glinik w Przegorzałach – miejsce egzekucji w latach 1939-1944.

Na współczesnej mapie Krakowa możemy znaleźć kilkadziesiąt miejsc kaźni Polaków i osób innych narodowości, które w czasach Generalnego Gubernatorstwa padły ofiarą okupanta. Najważniejsze z tychże miejsc straceń – punktów pamięci po pomordowanych, zostały zebrane przez Mariusza Jabłońskiego (w formie krótkich opisów z załączonymi fotografiami) we wkładce historycznej do Śpiewnika Polskich Pieśni Patriotycznych wydanego z okazji 101. Rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę (publikacja nakładem Centrum Młodzieży im. Dra H. Jordana, Kraków 2019, s. 6-16). Na pozycji trzydziestej wspomnianego zestawienia, figuruje „Mur Pamięci – Mauzoleum Glinik” (Tamże, s. 16). Na temat badań, które doprowadziły do godnego pochówku pomordowanych w Przegorzałach a także o wnioskach historycznych wypływających z podjętych badań będzie się można dowiedzieć z poniższego artykułu.

W okresie od listopada 1939 r. do października 1944 r. w podkrakowskim Gliniku, Niemcy dokonywali szeregu egzekucji na obywatelach polskich przetrzymywanych wcześniej m.in. w krakowskich więzieniach św. Michała i drugim, mieszczącym się przy ul. Montelupich 7. Według ustaleń Tadeusza Wrońskiego, zawartych w „Kronice okupowanego Krakowa” (Kraków 1974, s. 57), w 1939 r. odbyły się tam trzy egzekucje, w 1940 r. zorganizowano dwie, a następnie potwierdzone zostały cztery w 1943 i aż siedemnaście w 1944 r. Oczywiście były to ustalenia wstępne, nie poparte stosownymi pracami badawczymi, szczególnie o charakterze archeologicznym. T. Wroński oszacował liczbę zamordowanych w czasie okupacji niemieckiej osób na ok. 1350 (tamże), ale na weryfikację tychże danych oraz stosowne upamiętnienie zabitych osób, społeczeństwo krakowskie musiało jeszcze poczekać.

W ostatnim dziesięcioleciu wzmogły się wysiłki organizacyjne i merytoryczne szeregu służb i instytucji, które doprowadziły do nadania miejscu pamięci w Przegorzałach statusu cmentarza wojennego a następnie na przeprowadzeniu gruntownych badań historyczno-archiwalnych, zmierzających do wyznaczenia terenu, gdzie Niemcy dokonywali egzekucji a następnie przeprowadzenia ekshumacji, aby ostatecznie godnie pochować ofiary hitlerowców.

Od 2013 r. w terenie Glinika działał zespół Ośrodka Archeologii Gór i Wyżyn z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. W trakcie prac ekshumacyjnych wydobyto szczątki 125 osób (w większości mężczyzn – kobiecych szkieletów znaleziono tylko dziesięć). Nazistowskie ofiary były w większości osobami w wieku średnim – ok. 30-40 roku życia. Ciała złożone były zazwyczaj w niewielkich, pojedynczych grobach. Zachowały się materialne dowody zbrodni, w trakcie których krępowano skazańcom ręce na plecach, oczy przysłaniano opaskami a nieszczęśników rozstrzeliwano przy drewnianych palach (oprawcy zazwyczaj strzelali w głowę). Bardzo cenne dla badaczy i osób zajmujących się ekspozycją muzealną, są nieliczne zachowane przedmioty osobiste należące do ofiar. Więźniów nie ograbiono wcześniej m.in. z modlitewników, różańców, okularów, zegarka, pudełka na kosmetyk, grzebienia czy też naszyjnika. Archeolodzy zabezpieczyli również fragmenty odzieży i obuwia. Niestety, stosunkowo skąpe dane nie pozwoliły przywrócić tożsamość zamordowanym ofiarom. Jedyną taką rozpoznaną osobą była Zofia Eichenbaum z domu Kühn, która zginęła pod koniec 1941 r. Jedyną szansą na kolejne identyfikacje mogą okazać się badania genetyczne, do potrzeb których antropolodzy zabezpieczyli stosowny materiał DNA.

Dwie akcje ekshumacyjne przeprowadzone w latach 2014 i 2015 r. miały swoje podsumowania w postaci uroczystych pochówków szczątków ofiar niemieckich oprawców. Na miejscu znajdują się dwie zbiorowe mogiły, a dalsze kompleksowe prace nad miejscem straceń w Przegorzałach ostatecznie zweryfikowały hipotezy w rodzaju tych, zaprezentowanych w – skądinąd nadal bardzo cennej i w wielu sprawach historycznych niezastąpionej – publikacji Tadeusza Wrońskiego. Nie mógł bowiem ów pracownik merytoryczny Muzeum Historii Krakowa, na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego stulecia mieć wiedzy na temat liczby ofiar pogrzebanych w Gliniku, taką jaką mamy obecnie.

Dobrze się stało, że temat został podjęty nie tylko przez publicystów i historyków, ale i badaczy innych specjalności, których wsparli urzędnicy władni nadać sprawie stosowny bieg a także dysponujący stosownymi środkami publicznymi, niezbędnymi do wykonaniu wszystkich prac w sposób zgodny z procedurami. Miejmy nadzieję, że kolejne tajemnice z przeszłości niemieckiej okupacji zostaną w przyszłości wykonane w sposób równie wzorcowy. Na marginesie chciałbym jeszcze postulować, aby nadal niezastąpioną publikację T. Wrońskiego ponownie wydać – oczywiście w formie edycji krytycznej i z bibliografią za ostatnie pięćdziesięciolecie a także uzupełnioną o internetowe bazy danych źródłowych – w tym m.in. proweniencji niemieckiej.

Przysłowiową „kropką nad i” dla opisywanej sprawy jest ekspozycja czasowa, prezentowana w przestrzeniach Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie pt. „Glinik. Miejsce grozy w okupowanym Krakowie”. Pod takim też tytułem przygotowano niewielką broszurę (wydało Muzeum AK, Kraków 2020, 16 stron, 18 fotografii, mapa), gdzie piórem Pana dra Krzysztofa Tuni w sposób jasny i niezwykle komunikatywny, a jednocześnie bez niestosownej tutaj banalizacji niełatwej przecież tematyki lub też szukania sensacji, sprawa została opisana. Napisany lekko a zarazem treściwie, esej uzupełniają właściwie dobrane zdjęcia (co niestety, wcale nie jest takie powszechne w wypadku wydawnictw popularyzujących historię). Oczywiście cztery bardzo znane fotografie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego – z czego jedno bardzo znane (s. 5) – stanowią jedynie materiał pomocniczy, jednak cenny edukacyjnie, gdyż posiadający uświadamiającą dla odbiorcy rolę. Jest to szczególnie ważne w percepcji młodszego pokolenia, dla przedstawicieli którego groza dni wojennej codzienności cywilów poddanych terrorowi, wydawać się może bardzo odległa i nie zawsze zrozumiała.

Niestety, sytuacja pandemiczna w kraju spowodowała zamrożenie działalności wystawienniczej. Nie miałem możliwości obejrzenia ekspozycji, oparłem się przede wszystkim na przywołanej powyżej broszurze. Miejmy nadzieję, że zagrożenie koronawirusem zostanie jak najszybciej zminimalizowane a instytucje kultury wrócą do pełnienia swej społecznej misji. Na razie w przestrzeni miejskiej odnaleźć można plakaty reklamujące wystawę, ale także stanowiące sygnał do upamiętnienia osób pogrzebanych w Gliniku, do zapalanie na miejscu znicza pamięci nie tylko w dniu Święta Zmarłych.

Tekst i zdjęcie: Artur Jachna