O tych, których „życie niewarte było życia”

Nie znosi obłęd faraonów
Szaleństw ubogich pustelników
Kogucie pianie śpiew czajnika
Wizje Chrystusów i Szymonów
Miażdży brunatna gąsienica

Pustka matowych labiryntów
substancja szara nieświadoma
to są proroctwa mrocznych szynków
naftową lampą oświetlonych

Gdy rwie się jedność ich znikoma
pękają… w niewiadome nikłe
spływa w czerwony śluz zastygłe

W rogatym hełmie archaicznym
W mosiężny profil faszyzm dzwoni
Nad Kobierzynem do Skawiny
Wieczór zapala się od salwy
stosem najpiękniej urojonym

Autor Andrzej Bursa

 

Pan Maciej Bóbr, rzecznik prasowy Szpitala Klinicznego im. dr Józefa Babińskiego w Krakowie-Kobierzynie, od wielu lat zajmuje się upamiętnianiem pacjentów, którzy w czasie II wojny światowej zostali zamordowani przez niemieckich zbrodniarzy. Poniżej przedstawiamy jego tekst, z którego można zaczerpnąć wiele informacji na temat losu podopiecznych szpitala. Mamy obowiązek pamiętać o tych naszych rodakach, których niemiecki najeźdźca chciał pozbawić nie tylko życia ale i godności. 

 


Pacjenci szpitala podczas pracy, rok 1931
NAC 1-C-310-6

„Powyższy wiersz Andrzeja Bursy, pt. Likwidacja zakładu dla umysłowo chorych w Kobierzynie przez Niemców opisuje to, co zdarzyło się w dniach 23 i 24 czerwca 1942 roku. Wtedy to większość przebywających w Zakładzie pacjentów wywieziono do KL Auschwitz, a 30 chorych, którzy z uwagi na swój stan nie nadawali się do transportu zamordowano na miejscu zastrzykami z fenolu. 24 czerwca 1942 roku pociąg złożony z bydlęcych wagonów, z pacjentami kobierzyńskiego szpitala, przybył do KL Auschwitz, gdzie bez jakiejkolwiek rejestracji trafili oni do komór gazowych. Mieli pozostać bezimienni. Łącznie śmierć poniosło 566 chorych, w więc ponad połowa z około 1100 chorych przybywających w kobierzyńskim Zakładzie we wrześniu 1939 roku. Ocalała tylko jedna osoba – Waleria Białońska.

Kuchnia szpitalna
NAC 1-C-310-3

Wcześniej, od 1939 roku chorzy umierali z głodu, wycieńczenia i chorób z tym związanych (ocenia się, że mogło to być od 900 do 1000 osób), zaś 91 pacjentów żydowskich jesienią 1941 roku wywieziono do Zakładu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów w Zofjówce. Wszystko to działo się w ramach tak zwanej Akcji T4 – programu systematycznej fizycznej „eliminacji życia niewartego życia” (niem. Vernichtung von lebensunwertem Leben) – chorych psychicznie i niepełnosprawnych intelektualnie, realizowanego w III Rzeszy w latach 1939–1944. Pamięć o tych tragicznych wydarzeniach zawsze była i nadal pozostaje żywa w Kobierzyńskim Szpitalu. Już jesienią 1942 roku, wyjaśnił się los chorych wywiezionych z Zakładu. Do sekretariatu wpłynął wystawiony przez niemieckie koleje Ostbahn rachunek za transport na trasie z Kobierzyna do Auschwitz. Pracująca tu pani Leokadia zobaczyła go i zapamiętała. Wcześniej nie wiedziano bowiem dokąd w czerwcu wywieziono chorych.

Zabudowania szpitalne ,
NAC 1-C-310-1

W 1946 roku na szpitalnym cmentarzu dokonano ekshumacji. Odkopano szczątki 55 osób, a u 25 z nich stwierdzono uszkodzenia czaszek spowodowane przez pociski. Na tej podstawie oraz na podstawie odnalezionych dokumentów i fragmentów opasek z Gwiazdą Dawida, zajmujący się ekshumacją badacze stwierdzili, że są to szczątki przygnanych tu z Getta w Skawinie Żydów, którzy po pogrzebaniu zamordowanych pacjentów sami zostali zamordowani strzałami z broni palnej. W latach 60-tych na cmentarzu stanął pomnik upamiętniający pochowanych tam pomordowanych pacjentów i skawińskich Żydów. W 60-rocznicę eksterminacji (w 2002 roku) na terenie zespołu szpitalno-parkowego, za Kaplicą, odsłonięty został pomnik, na którego tablicach znajdują się nazwiska niemal wszystkich pomordowanych wówczas chorych. Umieszczone tam zostały dzięki liście (spisowi chorych) znalezionej przez urzędnika szpitalnego pana Tadeusza Datkę, który kilka dni po likwidacji Zakładu znalazł w służbowym biurku egzemplarz listy chorych, sporządzonej w kilku odpisach 23 czerwca. Tworzone wówczas w języku niemieckim listy, liczące osiem stron formatu A4, zawierały zestawienie liczbowe pacjentów z wyszczególnieniem mężczyzn i kobiet, uporządkowane oddziałami. Ujęto na nich także chorych z Zebrzydowic. Sama lista była sporządzona alfabetycznie, ze wskazaniem numeru porządkowego, nazwiska i imienia pacjenta, podając także datę urodzenia, narodowość, obywatelstwo i datę przyjęcia do zakładu. Na zachowanym egzemplarzu numery porządkowe pacjentów były dwukrotnie zakreślone: raz zwykłym ołówkiem, a drugi raz czerwonym. Nazwiska chorych zakreślano ołówkiem koloru zielonego. Najprawdopodobniej egzemplarz ten był wykorzystywany do sprawdzania stanu osobowego pacjentów 23 czerwca, podczas wywożenia ich z oddziałów do pociągu. Wspomniana lista wskazuje, że stan liczebny chorych na dzień 23 czerwca 1942 obejmował 262 mężczyzn i 305 kobiet, łącznie 567 osób. Datka przekazał po wojnie znalezioną listę nowemu dyrektorowi Zakładu (Szpitala). Także w 2002 roku upamiętniono jedyną ocalałą pacjentkę Walerię Białońską. W 2007 roku upamiętniono także wywiezionych w 1941 roku pacjentów pochodzenia żydowskiego.

Pomnik zamordowanych pacjentów szpitala , z archiwum p. Macieja Bobra

Od 2014 roku w tygodniu, w którym przypada rocznica eksterminacji organizowany jest Festiwal Twórczości Pacjentów Szpitala zatytułowany „Sami z siebie”, który udowadnia, jak bardzo nieprawdziwe było nazistowskie twierdzenie, że ich „życie nie warte jest życia”. Festiwal – wystawy, spektakle czy koncerty zawsze pokazują  niezwykłą kreatywność i artystyczną wrażliwość pacjentów. Co roku wspominamy zamordowanych. Odprawiana jest Msza Św., składamy kwiaty pod pomnikami upamiętniającymi Zamordowanych, prezentujemy twórczość pacjentów.

Wspólna mogiła z obeliskiem pacjentów szpitala w Kobierzynie – ofiar egzekucji dokonanej w 1942 r.
Cmentarz na Czerwonych Makach w Krakowie, fot. M. Jabłoński

Akcja T4 to kolejny przykład do czego może prowadzić totalitarny system i jaki był stosunek władz III Rzeszy do osób chorych i niepełnosprawnych. Odbywało się to z cichym przyzwoleniem niemieckiego społeczeństwa, aż do sierpnia 1941 roku, kiedy to biskup Munster Klemens August von Galen stanowczo sprzeciwił się tzw. „eutanazji”. Jednak nawet wówczas nie zaprzestano mordowania, choć objęto je tajemnicą.

Opracowanie Mariusz Jabłoński