Nowohucki patriotyzm

W dniach 16–23 czerwca 1983 r., papież Jan Paweł II odbył swoją drugą pielgrzymkę do Ojczyzny. W mszach św. i spotkaniach z biskupem Rzymu przygotowanych w ośmiu miastach kraju uczestniczyło łącznie ok. 7 milionów osób. W liczbach tych zostało ujęte także wydarzenie i frekwencja, podczas uroczystości na os. Tysiąclecia w kościele parafialnym pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego. Ojciec Święty spotkał się z mieszkańcami Nowej Huty, choć z pewnością na miejsce przybyły również osoby z innych dzielnic Krakowa oraz spoza miasta. Dziś to ważne wydarzenie, upamiętnione jest m.in. pomnikiem przedstawiającym dostojnego gościa, znajdującym się obok kościoła, naprzeciwko miejsca, gdzie papież przemawiał do rodaków. W samym budynku świątyni znaleźć możemy tablice i płaskorzeźby nawiązujące do historii i tematyki patriotycznej, daleko szersze w swojej wymowie niż tylko lata PRL-u. Przechadzając się po nowohuckich osiedlach i ulicach, znaleźć możemy więcej takich znaków czasu, symboli pamięci, sygnalizujących opór lub oparcie dla określonych ideologii czy też wydarzeń. Ostatnio dla przykładu, mieszkańcy wykonali dużej wielkości napis dedykowany obrońcom Krzyża Nowohuckiego. Nie mieści się on jednak na os. Teatralnym, ani nawet w pobliżu miejsc dramatycznych starć ludności z milicją, lecz w pobliżu ronda Czyżyńskiego, na os. Kolorowym. Mural przypomina swoim wyglądem, te wykonywane przez kibiców klubów piłkarskich i – ze względu chociażby na znaczne rozmiary – nie można go nie zauważyć, przechodząc obok przychodni zdrowia od strony apteki.

Bardzo interesujące są nawiązania do „ogólnopolskiej” historii, a nie tylko wydarzeń lokalnych. Choć, z drugiej strony, to właśnie Nowa Huta, kombinat metalurgiczny oraz wydarzenia społeczno-polityczne, do których tutaj dochodziło w ostatnim dziesięcioleciu PRL-u, bardzo mocno na tej wspólnej, „wielkiej” historii Polaków, odcisnęły swoje piętno. Warto też dodać, że to z tych bloków, wyszli ludzie, którzy tą wielką historiograficzną misję wyprowadzania opisu naszych dziejów spod ideologicznej dominacji komunizmu i moskiewskich nacisków, podjęli i efektywnie realizowali. Mam tutaj na myśli, przede wszystkim zmarłego tragicznie w katastrofie pod Smoleńskiem, profesora Janusza Kurtykę, który to przed laty mieszkał w bloku, znajdującym się niedaleko alei noszącej obecnie imię Władysława Andersa. Pamięci tegoż wodza i polityka poświęcone było też gimnazjum znajdujące się na pobliskim osiedlu Kalinowym. Młodzież z tej szkoły, w rocznicę Bitwy pod Monte Cassino, wychodziła wraz z nauczycielami, aby udać się na os. Niepodległości, a dokładnie na skwer przy rondzie Kocmyrzowskim, gdzie przy głazie pamięci odbywały się patriotyczne uroczystości. Pomnik upamiętniający bohaterów bitwy o Monte Cassino to kamień z pamiątkową płytą, ufundowany przez Radę i Zarząd Dzielnicy XVI Bieńczyce. Krzyżują się tu aleje: Andersa z Bieńczycką, a ruch samochodowy i pieszy jest znaczny. Gdybyśmy chcieli przejechać aleją Andersa w stronę centrum miasta, musimy minąć rondo poświęcone Stanisławowi Maczkowi, miejsce bardzo bliskie rodzinnego bloku Janusza Kurtyki. Jadąc dalej na zachód, czeka nas rozwidlenie: jeśli zostalibyśmy przy pomyśle podróży do centrum Krakowa, wjechalibyśmy w aleję Tadeusza Bora Komorowskiego. Jeśli jednak, nie chcielibyśmy opuszczać nowohuckich blokowisk, to moglibyśmy odbić na północ, ul. Leopolda Okulickiego, a następnie Stanisława Mikołajczyka i na koniec Obrońców Krzyża, aby podjechać do świątyni znanej szeroko jako „Arka Pana” (Parafia matki Bożej Królowej Polski). Kościół ten w historii swojego powstania, konsekracji a następnie w zakresie organizowanych tu wydarzeń społeczno-religijnych, głęboko związany jest z postacią kardynała Karola Wojtyły, abp krakowskiego. Pod względem artystycznym urzekająca jest bryła oraz subtelne wyposażenie wnętrza tej wielopoziomowej świątyni. Na zewnątrz umiejscowiony został jeden z najlepszych w Krakowie, pomników Jana Pawła II. Naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, znajduje się szary betonowy pomnik. Poświęcony został pamięci Bogdana Włosika, zamordowanego w tym miejscu przez komunistów. Obecnie osiedle nosi nazwę Przy Arce. Podążając dalej ulicą Obrońców Krzyża, aż do skrzyżowania z ul. Ludźmierską, znajdziemy się przy pomniku Krzyża Nowohuckiego, obok którego bieli się kościół, który miał nigdy nie powstać. Pomnik ufundowały zbiorowo nowohuckie dzielnice. To miejsce i jego historia, też wiąże się z osobą abp Karola Wojtyły. Gdybyśmy jednak spod pomnika upamiętniającego bohaterów bitwy o Monte Cassino, nie wybierali się aż tak daleko, ale udali się – już na piechotę – na krótki spacer na drugą stronę ul. Bieńczyckiej, to możemy w niewielkiej od siebie odległości spotkać formy upamiętnienia, dwóch znaczących wydarzeń historycznych. Obok kompleksu szkolnego na os. Spółdzielczym, znajdują się dwa głazy z tabliczkami a obok rosną drzewa. To dęby katyńskie. Idąc dalej do końca Bieńczyckiej, w kierunku Ronda Czyżyńskiego a na końcu lekko skręcając w lewo, dojdziemy do przywołanego na początku tego tekstu obiektu. Mural poświęcony nowohuckim obrońcom Krzyża znajduje się na budynku piekarni i cukierni. I na tym moglibyśmy zakończyć, ten krótki a zarazem wielce fragmentaryczny rekonesans, który pokazuje, jak wiele historycznych i patriotycznych treści znajduje się stosunkowo niedaleko od siebie i jak – chociażby wsiadając na rower – możemy z nimi obcować.

W opisanym tutaj pokrótce, fragmencie Nowej Huty, ujętym z punktu widzenia spraw historycznych i patriotycznych, najmocniej wybijają się te, związane z osobą Karola Wojtyły/Jana Pawła II oraz z II wojną światową i czasami „Solidarności”. Rzeczywiście, te wątki należały do najważniejszych dla miejscowej społeczności. Gdy zmieniano lub nadawano nazwy ulic i innych miejsc publicznych oraz gdy szukano miejsca dla zachowania pamięci o wydarzeniach lokalnych, poprzez stawianie pomników czy też tablic pamiątkowych, najczęściej sięgano do tych trzech wyżej wymienionych wątków tematycznych. Oczywiście, gdybyśmy chcieli zjeździć całą Nową Hutę, zarówno punktów, jak i tematów byłoby więcej. Jednak te trzy, na pewno nadal odgrywały by niepoślednią rolę w tejże całości. Dopełnieniem tychże rozważań, niech będzie stwierdzenie, iż największym do tej pory nieodkrytym skarbem historii w Nowej Hucie, jest grębałowski cmentarz, na którym leżą bohaterowie kilku różnych okresów i wielu wydarzeń, nie tylko polskiej historii.

Tekst i fotografie: Artur Jachna