O kombatanckim wymiarze patriotyzmu Prymasa Stefana Wyszyńskiego

Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński wielokrotnie dawał swoim życiem świadectwa swojego umiłowania Polski i polskości. Pracując na rzecz wzmocnienia wiary i Kościoła, łączył wartości chrześcijańskie z humanistycznymi i narodowymi. W wystąpieniach publicznych i pismach pozostawił ślady swoich przemyśleń i sądów. Warto dziś, po prawie czterech dekadach od odejścia tego wybitnego duchownego i zatroskanego o rodaków wizjonera, odwołać się do jego rozważań, których wyniki odszukać można w rozmaitych formach zapisu (np. na stronie internetowej Polskiego Radia znajduje się wspaniała audio – biblioteka, dzięki której możemy odsłuchiwać publiczne wypowiedzi kardynała Wyszyńskiego). Uporządkowane są one zazwyczaj zgodnie z chronologią, zawierając w poszczególnych dziełach kilka lub więcej wątków tematycznych. Prymas Polski ks. Stefan Wyszyński często odnosił się do bieżącej sytuacji Kościoła i wiernych w Polsce, szczególnie że czasy nie były spokojne, a komunistyczna władza starała się jak najmocniej kontrolować wszystko i wszystkich. Pamiętajmy też, że panowała ostra cenzura. Nie wszystkie używane przez ks. Prymasa niuanse i aluzje są już dzisiaj zrozumiałe, niektóre wymagają głębokiej wiedzy o epoce PRL-u i stosunkach Państwo – Kościół w tym czasie, a od 1978 r. również znajomości stosunków międzynarodowych, ze względu na rozpoczęcie pontyfikatu przez papieża Polaka Jana Pawła II. Tutaj jednak chciałbym skupić się na wypowiedziach o charakterze bardziej ogólnym, rzekłbym wręcz fundamentalnym i ponadczasowym. Wynikające z teologii i filozofii stwierdzenia, mogą wszak wymykać się czasowi i stanowić zachętę do refleksji dla ludzi w różnych epokach.

Creative Commons. Fot. Zkoty

W homilii wygłoszonej do kombatantów, 5 stycznia 1979 r., kardynał Stefan Wyszyński przedstawił zebranym weteranom II wojny światowej (a zapewne mogli tam być i bohaterowie walk o granice polskie w latach 1918-1921), postać Jezusa Chrystusa jako wzór patrioty, który też miał Ojczyznę, mimo iż nie wszyscy sobie to uświadamiają. Wzywając do uważnego czytania Ewangelii, Stefan Wyszyński stwierdził, iż: „Chrystus jest wzorem więzi z ziemią ojczystą, z królestwem na Syjonie i z ojczyzną niebieską, dziedzictwem Ojca wszystkich ludów i narodów”. Dalej mówca podkreślił, iż Chrystus kultywował wszystkie tradycje ludu żydowskiego, że poddał się wszystkiemu w swej ziemskiej Ojczyźnie, za wyjątkiem grzechu oczywiście. Z Nowego Testamentu wynika, że Jezus nie tylko znał, ale i rozumiał codzienne strapienia swoich ziomków, „troszczył się o uprawy rolne i o winnice, o ptaki niebieskie i lilie polne, bliskie Mu były wszystkie sprawy i kłopoty ludzi. Chociaż wiedział, że królestwo Jego nie jest z tego świata, bo inaczej żołnierze biliby się, aby nie był wydany Żydom, jednakże miłował tę ziemię”. Dalej ks. Prymas wypowiedział do kombatantów słowa, które wiązały się z ich żołnierskim etosem, a szczególnie z ceną jaką płacili Polacy walczący za swój kraj, broniąc Ojczyzny przed dwoma okupantami: Niemcami i Sowietami (oczywiście w tamtych czasach nie mogło to być wypowiedziane wprost, ale wszyscy zebrani  na spotkaniu z Hierarchą rozumieli jego intencje). Również kombatant, były kapelan Armii Krajowej, ks. Stefan Wyszyński stwierdził jednoznacznie zwracając się dalej do innych byłych żołnierzy: „Z Ewangelii możemy się uczyć patriotyzmu. W moralności chrześcijańskiej ta cnota jest tak niezwykła i wielka, że często nasi wieszczowie powtarzają za Pismem świętym, iż jest rzeczą doniosłą i miłą umierać za ojczyznę. Chrystus mówił, że nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś życie swoje daje za braci”. Tak, wśród weteranów walki o niepodległość te słowa, nie były wołaniem na puszczy, nie pozostawały bez echa. Duchowny odwołał się też do tematu, który należy do najważniejszych dla byłych żołnierzy – upamiętnienia towarzyszy broni, którzy zginęli w boju lub też zmarli w późniejszym czasie. Prymas Polski wygłosił pełne godności słowa niosące otuchę dla tych, którzy przeżyli: „Chwalebna śmierć bohaterów wpisana jest w dzieje narodu. I przypomina ofiarnie padających na tej ziemi, że życie ich dopiero się zaczyna. Zaczyna się w chwale Ojca, umiejącego docenić wiernego sługę, który świadom swojego szczytnego posłannictwa i powołania służył Bogu i ojczyźnie, wypełniając zlecone mu zadania”.

Prymas Stefan Wyszyński w swojej homilii odnosił się do szeregu wydarzeń czy też postaci historycznych (np. Józef Piłsudski i Władysław Sikorski) a także budujących przykładów z literatury pięknej (szczególnie do dzieł Henryka Sienkiewicza). Najbardziej istotna była tutaj sześćdziesiąta rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę – wszak niespełna dwa miesiące wcześniej – co prawda nieoficjalnie – wielu Polaków wspominało listopadowe wydarzenia 1918 r. Władza tzw. ludowa, wolała widzieć źródło niepodległości w… rewolucji bolszewickiej w Rosji. Taka dygresja, nie mogła oczywiście znaleźć się w oficjalnej mowie najwyższego rangą polskiego przedstawiciela Kościoła rzymskokatolickiego, jednak gorycz „białych plam” i wielu narzucanych kolejnym pokoleniom młodych Polaków przekłamań historycznych, była wspólna dla starszych pokoleń patriotów.

Pamiętajmy, iż omawiana tutaj w związanych z patriotyzmem homilia ks. Prymasa głoszona była niespełna trzy miesiące po wyborze na Stolicę Piotrową kardynała z Krakowa, ks. Karola Wojtyły. To bezprecedensowe wydarzenie stanowiło punkt zwrotny w dziejach PRL-u, stając się początkiem drogi do upadku systemu komunistycznego w Europie środkowej i wschodniej. Stefan Wyszyński podzielił się z zebranymi seniorami swoimi przemyśleniami na temat nowego Ojca Świętego, w takich m.in. słowach: „jest to syn polskiej ziemi. On nas rozumie. Doświadczył wiele we wspólnym trudzie Episkopatu Polski. Zna tę rzeczywistość, nie trzeba jej wyjaśniać na Watykanie. Odczułem to dobrze w pierwszej rozmowie po wyborze Jana Pawła II. Chociaż pracuje on na dobro wszystkich ludów i narodów, […] jednakże sam podkreśla: jestem polskim biskupem, synem ziemi polskiej, dzieckiem polskiej rodziny. Rozumiem Polskę, kocham ją, jestem jej wierny”. Dalej Kardynał podkreślił analogie występujące pomiędzy Jezusem Chrystusem głoszącym Dobrą Nowinę na polach i wzgórzach, a Karolem Wojtyłą, który tak sobie upodobał wycieczki piesze i wodne, a w pięknych okolicznościach przyrody napisał wiele swych znaczących pism teologicznych i filozoficznych. Prymas stwierdził w podsumowaniu tegoż wątku swojego kazania: „jak Chrystus urodzony w Betlejemie, pochodzący z konkretnego narodu, był dla całej rodziny ludzkiej, tak dzisiaj – ciągle wybaczcie te zestawienia – Jan Paweł II, syn polskiej matki, urodzony w Wadowicach, jest również dla całej ludzkości”. Prymas Polski dzieląc się tak pokrzepiającymi refleksjami z weteranami, chciał pokazać iż jest jeszcze nadzieja dla Polski i Polaków. W trudnych latach za „żelazną kurtyną” wielu rodaków wpadło w kompleksy, czując się kimś gorszym, pozbawionym wielu szans możliwych dla społeczeństw zachodnich. Wystąpienie Stefana Wyszyńskiego było jednym z elementów przygotowujących polskich katolików do mającej nastąpić już za kilka miesięcy, w tymże 1979 r., pierwszej papieskiej pielgrzymki do umiłowanego przez Ojca Świętego kraju nad Wisłą, państwa z Wadowicami, Krakowem i Częstochową.

Tekst: Artur Jachna