Patriotyzm Prymasa Augusta Hlonda

August Hlond (1881-1948), był przykładem hierarchy duchownego właściwego na czasy, w których przyszło mu działać. Pochodząc z głęboko religijnej śląskiej rodziny robotniczej, osiągnął olbrzymi sukces, który miał swoje początki w oświęcimskiej szkole salezjanów. Zdolny uczeń związał swoje losy z tymże zakonem, kontynuował naukę we Włoszech, a po powrocie poświęcił się bez reszty pracy w placówkach salezjańskich. Wielka Wojna zastała przyszłego kardynała w Wiedniu, gdzie opiekował się liczną Polonią. Dla wychodźstwa polskiego miał później nawiązywać, odbywając liczne podróże zagraniczne a także tworząc specjalne zgromadzenie zakonne. Chrystusowcy do dzisiaj sprawują swoją posługę, widoczni szczególnie w Stanach Zjednoczonych. W odrodzonej Polsce Hlond udowodnił, że dysponuje zdolnościami organizacyjnymi, jako administrator apostolski na Górnym Śląsku a następnie biskup nowoutworzonej diecezji w Katowicach. W wieku 45 lat został arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim, co łączyło się z przyjęciem tytułu Prymasa Polski. Dążył do integracji społeczeństwa wywodzącego się z trzech odrębnych organizmów państwowych, w duchu katolickiego odrodzenia religijnego i moralnego. W pracy tej kler wspierany był przez aktywny laikat stowarzyszony w szeregach Akcji Katolickiej. Kardynał ostro piętnował pijaństwo i zwalczał wpływy masonerii.

We wrześniu 1939 r. August Hlond wyjechał do Rumunii, nie chcąc wpaść w ręce Niemców. Znalazł się we Włoszech, skąd następnie wyjechał do Francji. Przypominał o sprawie polskiej na Zachodzie i wspierał materialnie ofiary działań wojennych. W 1944 r. Prymas został aresztowany przez Gestapo, które jednak nie skłoniło go do poparcia antysowieckich inicjatyw przygotowywanych przez Niemców, którzy chcieli pozyskać do nich polskich ochotników. Po wojnie wrócił do Polski, skupiając się na dziele odbudowy okaleczonego w latach okupacji Kościoła. Starał się też objąć Ziemie Odzyskane administracją kościelną, tak aby i te tereny zintegrować z podległymi mu diecezjami. Pozycja moralna Hlonda w społeczeństwie polskim szybko rosła. Umacnianie się jego autorytetu nie było w smak komunistom, bezwzględnie likwidującym opozycję polityczną i wojskową. August Hlond zmarł w niewyjaśnionych nigdy okolicznościach, po przejściu rutynowego zabiegu operacyjnego, a stało się to w roku powstania Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która cztery lata później doprowadziła do zmiany konstytucji i nazwy kraju. Przestał on być Rzeczpospolitą Polską, a stał się na blisko cztery dziesięciolecia Polską Rzeczpospolitą Ludową.

Charakterystyczne dla myśli Augusta Hlonda było ujęcie patriotyzmu jako elementu duchowości narodu polskiego. Punktem wyjścia było dla Prymasa Polski założenie, że patriotyzm jest cnotą człowieka wierzącego, a będącego zarazem obywatelem przynależnym do państwa, odrodzonego po latach politycznego niebytu. Tacy cnotliwi obywatele byli nieodzowni do budowy prawidłowych struktur państwowych. Tyle tytułem wstępu. Aby zapoznać się bezpośrednio, źródłowo z pismami Hierarchy, można sięgając do publikacji pt. „Z notatnika Kardynała Augusta Hlonda”, opracowanie W. Necel, Poznań 1995. Tutaj przedstawię zarys poglądów Salezjanina w zakresie patriotyzmu, co uważam za wskazane ze względu na ich historyczne znaczenie, a szczególnie wpływ na masy osób wierzących, oczekujących wskazania kierunków myślenia o państwie i społeczeństwie w chaosie pojęciowym okresu międzywojennego.

Warto rozważania rozpocząć od przytoczenia definicji patriotyzmu, ukazującej się czytelnikowi z lektury opublikowanych zapisków Prymasa. Patriotyzm opiera się na: wierze w państwo i karności obywatelskiej a także na pracy i poświęceniu dla państwa. Patriotyzmem nie można jednak nazywać: tyranii, fanatyzmu, szowinizmu, egoizmu indywidualnego lub partyjnego czy też awanturnictwa, postaw biernych i bezmyślnych, a przede wszystkim sprzecznych z nakazami sumienia. Sumienie można tu rozumieć dwoisto: jako indywidualne – obywatelskie i narodowe – zbiorowe. Prymas potępia wszelkie ruchy niszczące struktury państwowe i narodowe, głoszące hasła nihilistyczne i anarchistyczne. Przestrzega przed kultem fałszywych idoli w kraju i poza jego granicami, ludzi którzy jedynie żerują na krzywdzie słabszych od siebie. Myśliciel przestrzega przed totalitaryzmem, gwałtownymi przemianami. Za jedyną pożądaną dla Polski i Polaków rewolucję uznaje, siłę twórczą, której skutkami będą: odrodzenie tradycyjnych wartości wśród części społeczeństwa, która je zatraciła (tj. rodzina, własność, wiara, religijność, skromność i patriotyzm), umocnienie autorytetu władzy państwowej a także pobudzenie obywatelskie (tj.: karność, poświęcenie oraz zgodna aktywność polityczna).

Rys. Artur Jachna

Kardynał zakładał, iż część ludzi po prostu pogubiła się w nowej rzeczywistości i przemianach cywilizacyjnych, jakie dokonywały się w okresie międzywojennym. Uważał, iż to co złe wśród Polaków nie jest może być przypisywane charakterowi narodowemu, ale że są to po prostu cechy wspólne ludzi zdegradowanych moralnie, niezależne od pochodzenia etnicznego i przynależności obywatelskiej. Piętnował tutaj grzechy: perfidii, gwałtu, zakłamania, złośliwości, nieuczciwości, bezprawia i nieczystości. Przeciwstawiał im cichość, cnotę i pracowitość. Wyżej cenił realne czyny niż słowne deklaracje, które nierzadko kończyły się na pustych słowach, za które nikt nie brał odpowiedzialności.

August Hlond podkreślał znaczenie tradycyjnych wartości chrześcijańskich, jako punktów odniesienia dla nowych czasów. Wymieniał tutaj takie szlachetne pojęcia jak: braterstwo, równość, sprawiedliwość, demokracja, miłość do Ojczyzny, wolność i pokój. Zarzucił zwolennikom laicyzacji zawłaszczanie tychże dóbr, po to aby zatraciły one chrześcijańskiego ducha, a zmieniając swój sens, stały się swoją własną karykaturą. Przywołana tutaj Ojczyzna była przez Prymasa traktowana jak Matka, której zgodnie z IV przykazaniem Dekalogu należna jest cześć. Miała to być wspólnota ponadregionalna, powołana do celów wyższych – jednakowo ważnych dla wszystkich Polaków. W tej idealistycznej Rzeczpospolita miała być odległa od wszelkich złych czynów, a za to oddana sprawom bożym. Pasterz nie chciał Polski skorumpowanej i niechrześcijańskiej. Odległy był od Polski partyjniactwa, politycznego pieniactwa i „obsady stołków” własnymi ludźmi, Polski próżniaków i cwaniaków jak też Polski łapówek i „wyborczej kiełbasy”. Hlond uważał, że odrodzoną Rzeczpospolitą mają tworzyć ludzie uczciwi i pracowici, a szczególnie Ci, którzy przelewali krew za jej niepodległość. Przestrzegał jednak kombatantów przed rozbiciem organizacyjnym – tak charakterystycznym dla okresu lat trzydziestych XX w. – postulując powołanie jednej organizacji dla wszystkich (paradoksalnie takowa – tj. ZBOWiD – funkcjonowała w Polsce, jedynie w czasach rządów komunistycznych). Ambicjonalne waśnie w gronie dawnych bohaterów wojennych, August Hlond uważał za gorszące, szczególnie dla obserwującego sytuację w kraju, młodego pokolenia Polaków. Hierarcha obawiał się psucia młodzieży przez konsumpcjonizm, postulując jej cnotliwe wychowanie (m.in. w cnocie patriotyzmu).

Tekst i rysunek portretowy Augusta Hlonda: Artur Jachna

Zdjęcie w tle: Święto 14 DP w Biedrusku – prymas August Hlond wbija gwóźdź w drzewce sztandaru NAC 1-W-1144-2.jpg. Domena publiczna.