495. rocznica hołdu pruskiego

10 kwietnia 2020 r. minęło dokładnie 495 lat od pamiętnego wydarzenia, jakie rozegrało się na Rynku Głównym w Krakowie. Licznie zebranej publiczności ukazał się widok, który ponad trzy i pół wieku później, starał się zobrazować wielki polski malarz historyczny, Jan Matejko. W czasach zaborczej niewoli, niespełna dwie dekady po klęsce powstania styczniowego, uciemiężeni przez zaborców Polacy zyskali kolejne malarskie wyobrażenie Polski u szczytu potęgi.

Ostatni wielki mistrz zakonu krzyżackiego, z którym Królestwo Polskie było w odnawiającym się od początków XIV w. konflikcie, Albrecht Hohenzolern ukląkł przed siedzącym na tronie Zygmuntem I Jagiellończykiem zwanym Starym, królem Polski i wielkim księciem litewskim. Hohenzollernowie byli szwabską dynastią, która w przyszłości miała zrobić zawrotną karierę wśród rozdrobnionych państw niemieckich, od początku XVIII w. królując w Prusach, a w latach 1871-1918 panując nad całym cesarstwem niemieckim. Jednak 495 lat temu trudno było się spodziewać, iż w ciągu kilkuset lat role polsko-niemieckiej rywalizacji w Europie środkowej tak bardzo się odwrócą. W 1511 r. Albrecht został wielkim mistrzem, coraz bardziej tracącego na znaczeniu, zakonu krzyżackiego. Dla Krzyżaków czasy świetności nieodwołalnie zakończyły się wraz z przegraną 15 lipca 1410 r. bitwą pod Grunwaldem. W związku z rozwojem ruchów reformacyjnych na ziemiach niemieckich, elity krzyżackie zmieniły swe wyznanie z rzymskokatolickiego na luterańskie i zsekularyzowały dotychczasowe dobra zakonne. Albrecht stał się księciem świeckim i lennikiem Polski w Prusach Książęcych. Do jego obowiązków jako wasala Zygmunta Starego należało m.in. wsparcie zbrojne w wojnach toczonych przez Królestwo Polskie. Prusy Książęce były pierwszym w Europie protestanckim państwem, co oznaczało iż nie będzie mogło ono liczyć – jak poprzednio Krzyżacy – na wsparcie papiestwa i katolickiego cesarstwa.

Obraz Jana Matejki przechowywany jest obecnie wśród zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu. Poza Albrechtem ukazani zostali również jego bracia Jerzy i Kazimierz. Strona polsko-litewska przedstawiona została bardziej szczegółowo. Nieopodal króla ojca w purpurowej szacie namalowany został jego niespełna pięcioletni następca – Zygmunt August. Po przeciwnej stronie na drugim monarszym tronie zasiadła druga żona Zygmunta Starego – Bona Sforza. Obok królowej znalazły się m.in. Jadwiga – córka króla z pierwszego małżeństwa, księżna Anna Mazowiecka z córką Zofią i synem Januszem. Spośród licznym sportretowanych dostojników wymienię jedynie umieszczonych najbliżej monarchy. Za królem murem stoją: wojewoda sieradzki Hieronim Łaski, podkanclerzy koronny i biskup poznański Piotr Tomicki a także prymas Polski Jan Łaski i wychowawca królewicza Zygmunta, ochmistrz Piotr Opaliński. Pomimo bogatej galerii realistycznie przedstawionych postaci, szczególną uwagę zwraca brodata postać w czerwonej czapce z dzwonkami. To Stanisław Stańczyk, nadworny błazen królewski a zarazem bohater wielu anegdot. Do tej postaci nawiązywała nazwa krakowskich konserwatystów, galicyjskiego ugrupowania politycznego powstałego w latach sześćdziesiątych XIX w. Nazwano ich stańczykami, od antydemokratycznego pamfletu politycznego p.t. „Teka Stańczyka”. Tak to przypomniana została i przeszła do historii – w innym rzecz jasna kontekście – postać XVI-wiecznego królewskiego trefnisia.

Tekst: Artur Jachna

Fot. Domena publiczna