O polskim oporze wobec niemieckiego najeźdźcy w latach 1939-1945

W piątek, 1 marca 2019 r., na przestrzeni wystawy stałej „Krakowianie wobec terroru 1939–1945–1956”, oddziału Muzeum Krakowa przy ul. Pomorskiej 2, licznie zebrały się osoby zainteresowane historią najnowszą Polski, a szczególnie tematyką okupacji niemieckiej w czasie ostatniej wojny światowej. Uczestniczyły one w debacie zatytułowanej: „Czy ta walka miała sens? Zyski i cena oporu antyniemieckiego w okupowanej Polsce”. Spotkanie było jednym z wydarzeń towarzyszących wystawie czasowej „Pomyśl o pseudonimie dla siebie”, prezentowanej od września 2018 r. w Fabryce Emalii Oscara Schindlera.

Dyskusję moderował Pan redaktor Grzegorz Bernasik (Radio Kraków), a w panelu udział wzięli znani historycy: Pan prof. dr hab. Jacek Chrobaczyński (Instytut Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie) oraz Pan dr Marek Lasota (dyrektor Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie).

Fot: Artur Jachna

Po przedstawieniu naukowców, G. Bernasik zadał szereg pytań, rozpoczynając od zasadniczego: dlaczego podjęto decyzję o oporze zbrojnym wobec okupantów i czy możliwe były inne rozwiązania? Następne pytania odnosiły się do okupacji w innych krajach europejskich (jak na ich tle przedstawiała się sprawa polska?) a także odnośnie sytuacji powojennej na ziemiach polskich oraz co do ocen całości zagadnienia – „na gorąco” pozostawionej w źródłach i opracowaniach historycznych przez ich uczestników i świadków oraz „po latach” – rozmaicie wyrażanej przez następne pokolenia Polaków, w tym historyków. Zasadnicza pozostawała jednak tutaj hipoteza: czy w Polsce wydarzenia mogły potoczyć się inaczej?

Jako pierwszy głos zabrał autor książek na temat prześladowań Karola Wojtyły przez Służbę Bezpieczeństwa. M. Lasota odniósł się szeroko do przygotowań wojennych RP przed 1939 r. Rozprawiając nad klęską Września 1939 r., w tym kwestią jej nieuchronności, poddał krytyce kontrowersyjne opracowanie Piotra Zychowicza p.t. „Pakt Ribbentrop-Beck czyli Jak Polacy mogli u boku III Rzeszy pokonać Związek Sowiecki”, zaznaczając przy tym, iż ocena postępowania ministra Józefa Becka w 1939 r. wciąż powinna być poddawana ocenom przez kolejne pokolenia badaczy. Dyrektor Muzeum AK zwrócił też uwagę na kwestie etyczne ówczesnego korpusu oficerskiego. Żołnierze zawodowi traktowali honor, zgodnie z polską tradycją, bezdyskusyjnie. W skali zero – jeden, bez „szarości” i kompromisowych niejednoznaczności.

Fot: Artur Jachna

Do krytyki wobec pisarstwa P. Zychowicza przyłączył się również J. Chrobaczyński. Profesor od lat zajmuje się dziejami II wojny światowej (w tym szczególnie tajnym szkolnictwem polskim). Specjalizuje się też w historii Krakowa XX w. a także bierze udział w badaniach nad postawami i zachowaniami społecznymi, życiem codziennym i prywatnym, stosunkami polsko – żydowskimi i holokaustem, biografistyką, socjo- i psychohistorią oraz antropologią historyczną. Kilkakrotnie w trakcie debaty odwołał się do kwestii metodologicznych, podkreślając m. in., iż „historia nie jest sztuką, ale dyscypliną naukową” a także „historia jest powiązana z polityką, co jej nie służy”. Dalej powiedział, że historia „nie jest nauką empiryczną i nie można zrobić eksperymentu w laboratorium”. Bez należytej refleksji badawczej skazani zostaniemy na dokonania pseudohistoryków i ahistorycyzm. Nie wszystkie pytania można tutaj stawiać, n. p.: „co by było gdyby – to komediowe pytanie”. Następnie historyk skupił się na analizie z perspektywy kulturowo-antropologicznej obrazu społeczeństwa II RP, podkreślając dominującą w nim wiejskość i zróżnicowanie religijno-językowe. Profesor podkreślił, iż polityka Odrodzonej Rzeczpospolitej doprowadziła do zmiany postaw znacznej części społeczeństwa. Państwo stało się własnością i wartością – co wiązało się z potrzebą jego obrony przed wrogami. Trudniejsza i na pewno bardziej skomplikowana sytuacja społeczna, zapanowała w okresie po 1944/45 r. Wojna wytworzyła nową jakość – dwa podmioty asymetryczne wobec siebie: okupant i okupowany. Wrzesień 1939 r. – konflikt klęski – stał się katastrofą, która dotknęła wszystkich, stając się brzemiennym w skutki, pokoleniowym doświadczeniem zbiorowym. Następnie J. Chrobaczyński odniósł się do pojęcia „ruchu oporu”, uznając je za nadużywane w kontekście poszczególnych ugrupowań zbrojnych. Postulował, ażeby raczej mówić o czynniku oporu społecznego, który jest postawą jako taką. Przestrzegł też przed zbytnim generalizowaniem okresu lat 1939-1945, gdyż kryje się w jego ramach wiele cezur, a za przełomowy uznaje rok 1943. ZSRS pokazał w latach wojny kolejno cztery „oblicza”, t. j.: agresora-okupanta, ofiary, zwycięzcy a na koniec zwycięzcy-beneficjenta. Polskę to nie spotkało, a bezpośrednie konsekwencje wojny, odczuwane przez kolejne generacje, trwały u nas do 1989 r.

Marek Lasota szerzej opowiedział zebranym na ul. Pomorskiej, na temat historiograficznej genezy pojęcia „ruch oporu”, odwołującego się pierwotnie do francuskiej partyzantki komunistycznej. Realia polskie różniły się znacząco, ponieważ skrajna lewica stanowiła w rodzimym podziemiu margines polityczny i wojskowy. Nawiązując do pytania o sens walki podziemnej, dyrektor Muzeum AK, przywołał koncepcję filozoficzną narodu bez państwa z przełomu XVIII i XIX w., zgodnie z którą państwo miało być czymś kruchym, danym na pewien czas, ewentualnie czynnikiem opresyjnym wobec jednostki czy też konstrukcją niemożliwą wręcz do zbudowania przez Polaków. Pomimo tych przesłanek, znakomita większość społeczeństwa nie wyobrażała sobie dla siebie i swoich dzieci innej tożsamości narodowej, a wobec agresywnych zakusów Niemców i Rosjan za właściwą odpowiedź, uważała mniej lub bardziej czynny opór. Polskie Państwo Podziemne było desperacką próbą ratowania nie tylko polskiej państwowości, ale również zbiorowości społecznej jako takiej. Żołnierze Armii Krajowej traktowali państwo jako powinność moralną, jako wspólnotę, co odróżniało ich do reszty społeczeństwa – „konsumentów gorzkiej klęski i upadku autorytetu II RP”. Oczywiście, nie każdy mógł walczyć z bronią w ręku, większość ludzi chciała po prostu przeżyć, co jest zrozumiałe. M. Lasota – nawiązując do wypowiedzi metodologicznych J. Chrobaczyńskiego – odniósł się do polityki pamięci, której hasła tak często odbiegają od wyników rzetelnych badań naukowych, zniekształcając obraz prawdziwej historii w oczach współczesnych społeczeństw. Polityka pamięci jest jednostronna, pozostawiając w przekazie o przeszłości, tylko to co „daje miły obraz” dla danego narodu, a skrywając wątki „niemiłe”.

Autor znakomitej monografii „Postawy, zachowania, nastroje: społeczeństwo Krakowa wobec wojny i okupacji 1939-1945”, ponownie zabrał głos w debacie, podnosząc kwestię dynamiki procesu okupacyjnego. Jako cele niemieckie, J. Chrobaczyński wymienił: zniszczenie społeczeństwa polskiego jako narodu – „wojna jest narzędziem rywalizacji”(co wiązało się też z całkowitą zagładą mniejszości żydowskiej) a także realizację niemieckiej polityki ekspansjonizmu wobec Europy Środkowej i Wschodu. Podał też przykłady rozmaitych postaw odnosząc się do położenia Słowaków, Czechów i Włochów w czasach II wojny światowej. Następnie szeroko omówił przemiany polityczno-wojskowe w najważniejszych organizacjach wojskowych, uznających zwierzchnictwo Rządu RP na uchodźstwie. Ponownie posiłkował się przykładami zaczerpniętymi z dziejów ruchu ludowego a także przestrzegał przed – tak dzisiaj częstym w dyskursie medialnym – idealizowaniem konspiracji. Jako kolejne istotne dla analizy tematu debaty zadanie, uznał J. Chrobaczyński odpowiedź na pytanie: „dlaczego komuniści przechwycili władzę?”. Otóż napotkali oni ludzi liczących na beneficja, których wcale nie było niewielu. Cenna jest także kolejna uwaga o charakterze metodologicznym. „Historia nie jest nauczycielką życia – trzeba wybić sobie to z głowy! – konkludował Profesor – w historii jest ciągłość i zmiana. Historia się nie powtarza, ale jest cykliczność procesów historycznych”.

Fot: Artur Jachna

Marek Lasota, zabierając po raz kolejny głos, podkreślił wysoką ocenę, jako polskiemu podziemiu zbrojnemu wystawili Brytyjczycy. Szczerzej skupił się następnie na zasygnalizowanej jedynie przez przedmówcę, kwestii wiary chrześcijańskiej w kategoriach okupacyjnych. Uzasadnieniem dla wielu młodych, którzy podejmowali ryzyko podjęcia walki było rodzące się poczucie odpowiedzialności, szlachetny poryw do obrony prześladowanych. W związku z powyższym, walka po 1944/1945 r. miała sens. Nadal zagrożony był byt narodowy. Poczucie powinności wobec państwa związane było z Londynem, a nie z Moskwą. Bolszewizm sowiecki był teraz zagrożeniem. Ponadto wielu ludzi Podziemia głęboko wierzyło (choć dla nas to dziś naiwność) w wybuch III wojny światowej i pokonanie Stalina przez zjednoczone siły Zachodu. Muzealnik postulował przy tym, aby zamiast terminu „Żołnierze Wyklęci”, używać określenia „II konspiracja”. Uzasadniał to faktem, iż wielu Żołnierzy AK, w praktyce nie podporządkowało się rozkazowi o rozwiązaniu Armii Krajowej i nie odeszło do cywila.

Do kwestii wiedzy współczesnych o przeszłości historycznej nawiązał w swojej odpowiedzi J. Chrobaczyński, mówiąc o tym, że obecnie każdy ma możność wiedzieć więcej niż ówcześni ludzie, nawet dowódcy wojskowi. Walkę z okupantami ocenił Profesor jako potrzebną, gdyż była to obrona państwa stanowiącego wartość. Społeczeństwo polskie w tym czasie stało się bardziej zradykalizowane ale też i zdemokratyzowane, co miało bezpośredni związek z dramatem zdziesiątkowanego środowiska inteligenckiego. Jako rozstrzygający dla omawianej sprawy, ponownie przywołał rok 1943, nawiązując bezpośrednio do własnej monografii p.t. „Dramatyczny rok 1943: postawy i zachowania społeczeństwa polskiego w rozstrzygającym roku II wojny światowej” a także Procesu Szesnastu i kolejnej swojej książki t. j.: „Ostatni z szesnastu: biografia polityczna Adama Bienia (1899-1998)”. Smutno konkludował, iż „cele zwycięzców II wojny światowej były inne niż odzyskanie niepodległości [przez Polskę – do AJ]”. Społeczeństwo polskie stało się spolaryzowane, szczególnie po klęsce Powstania Warszawskiego, które wzmocniło komunistów. Historyk odwołał się też do wypowiedzi interlokutora odnośnie terminu Żołnierze Wyklęci, uznając je za nieadekwatne historycznie, wymyślone wiele lat po wojnie. Za znamienną dla tego okresu uznał cezurę dnia 5 lipca 1945 r., kiedy to USA i Wielka Brytania wycofały uznanie dla Rządu RP i poparły TRJN. Nawiązując do cytatu wypowiedzi Historyka z Uniwersytetu Pedagogicznego, t. j. stwierdzenia, iż „mamy płytką świadomość państwową, a głęboką narodową”, można stwierdzić iż, Polacy zostali skazani przez wielkie mocarstwa na życie w państwie zależnym od ZSRS, ale na szczęście nie stali się – w większości – obywatelami sowieckimi.

Po krótkiej dyskusji z osobami znajdującymi się na sali, uczestnicy debaty wygłosili swoje podsumowania i ostatnie refleksje. M. Lasota powiedział m. in., że II wojna światowa i jej skutki nie zostały jeszcze przez Polaków do końca przepracowane, a także podkreślił heroiczną postawę inteligencji w walce z okupantami. J. Chrobaczyński z kolei zaznaczył, iż każde pokolenie ma swoją historiografię i ponownie stawia pytania o znaczenia dawnych cezur i wydarzeń. Świadomość społeczna zaś jest nadal w znacznej mierze pochodną epoki PRL-u. Historię uznał za ważną, aczkolwiek nie najważniejszą dla współczesnej polskiej polityki, jednak warto by politycy i samorządowcy radzili się w sprawach jej dotyczących, rzetelnych ekspertów.

Tekst i fotografie: Artur Jachna